Wasmes zakupił żywności

Fabryka samochodów |kursy pierwsze pomocy |Werandy

„Wasmes, zakupił żywności za całe pięćdziesiąt franków i rozdał ją we wsi między rodziny górników. Osada żyła z tego przez sześć dni. Potem ludzie poszli dc lasu zbierać jagody, trawę i liście. Nie przepuszczono niczemu, co żyło zjadano szczury, ślimaki, jaszczurki, żaby, koty, psy — słowem wszystko, co mogło zaspokoić głód skręcający wnętrzności. W końcu i tego zabrakło. Vincent zwrócił się o pomoc do Brukseli. Pomoc nie przyszła. Kobiety i dzieci górników ginęły z głodu na oczach mężów.
Poprosili Vinccnta, aby odprawił nabożeństwo żałobne za owych pięćdziesięciu siedmiu towarzyszy, którzy zmarli przed nimi. Około stu mężczyzn, kobiet i dzieci stłoczyło się w ciasnej chacie Vincenta. Już od kilku dni Vincent żywił się wyłącznie kawą. Od czasu wypadku nie jadł nic pożywnego. Z osłabienia nie mógł utrzymać się na nogach; gorączka i rozpacz znów wgryzły mu się w serce. Oczy zmieniły się w dwie czarne, kłujące szpileczki, policzki zapadły, pod oczami ostro sterczały kości policzkowe, nie golona ruda broda obrastała twarz. Zamiast bielizny otulił się zgrzebnym workiem. Jedna jedyna latarnia wisząca na połamanej krokwi rozświetlała nędzną izbę. Światło migotało. W kącie na słomie leżał Vineent, z głową opartą na łokciu. Latarnia rzucała fantastyczne cienie na szorstkie, nieheblowane deski ścian i na stu ludzi cierpiących w milczeniu.“(8)

<<<< Potem był już | Bo nie należał do typu ludzi >>>>

analizowanie systemów |miedź |MeczeOnline.TK